Miałem plany na wakacje, miałem plany na semestr do wakacji, miałem plany zarobkowe, miałem plany naukowe, miałem plany organizacyjno-towarzyskie, a teraz mam wyrwę w mózgowiu i nie mam żadnych planów. Pojawiają się szczątki nowych, co prawda, ale szczątki tylko.
Nie podejmę pracy w tym semestrze, bo mimo że mam mnóstwo wolnego czasu, to jednak mam też mnóstwo nauki, jak się okazało w związku z kiepsko napisanym kolokwium. Nie pojadę w wakacje do pracy do UK, bo tam nie ma dla mnie pracy, a radio trzeszczy, że Polacy, bezdomni i bezrobotni i bez świadczeń socjalnych, miasteczka sobie budują w Anglii namiotowe. We Włoszech - obozy pracy z Polakami w środku. Polak pracuje, Włoch Polakowi nie płaci (wilkiem). Może Grecja, zatem?
Na Open'era miałem jechać dla Kobiety mojej i dla Karolki głównie, ale pokalkulowałem i wyszło, że dla szczęścia niewiast dwóch nie opłaca się łożyć 500+ złotych kapitału, zwłaszcza że zarobek w tym roku niepewny.
Na francuskim nie szło mi tak dobrze, jak ostatnio - szło mi gorzej niż ostatnio. Niepozytyw +1.
W piątek kino z klasą pozostaje jeszcze, a w weekend wyjazd z Kobietą do Poznania. Podobno "zabawimy się ostro". Tak słyszałem.
Jutro zaś pobudka o 4.30, żeby o 5.30 być już na porannym dyżurze w radiu. Wspaniała i mobilizująca to perspektywa. Mam nadzieję, że moja podświadoma działalność destrukcyjna, zogniskowana na radiobudziku firmy Grundig, nie zdecyduje za mnie, że kończę działalność tego typu, zanim ją jeszcze na dobre rozpocząłem.
Nie podejmę pracy w tym semestrze, bo mimo że mam mnóstwo wolnego czasu, to jednak mam też mnóstwo nauki, jak się okazało w związku z kiepsko napisanym kolokwium. Nie pojadę w wakacje do pracy do UK, bo tam nie ma dla mnie pracy, a radio trzeszczy, że Polacy, bezdomni i bezrobotni i bez świadczeń socjalnych, miasteczka sobie budują w Anglii namiotowe. We Włoszech - obozy pracy z Polakami w środku. Polak pracuje, Włoch Polakowi nie płaci (wilkiem). Może Grecja, zatem?
Na Open'era miałem jechać dla Kobiety mojej i dla Karolki głównie, ale pokalkulowałem i wyszło, że dla szczęścia niewiast dwóch nie opłaca się łożyć 500+ złotych kapitału, zwłaszcza że zarobek w tym roku niepewny.
Na francuskim nie szło mi tak dobrze, jak ostatnio - szło mi gorzej niż ostatnio. Niepozytyw +1.
W piątek kino z klasą pozostaje jeszcze, a w weekend wyjazd z Kobietą do Poznania. Podobno "zabawimy się ostro". Tak słyszałem.
Jutro zaś pobudka o 4.30, żeby o 5.30 być już na porannym dyżurze w radiu. Wspaniała i mobilizująca to perspektywa. Mam nadzieję, że moja podświadoma działalność destrukcyjna, zogniskowana na radiobudziku firmy Grundig, nie zdecyduje za mnie, że kończę działalność tego typu, zanim ją jeszcze na dobre rozpocząłem.
2 komentarze:
buhahahah :> mogę Cię obudzić smsem z sony ericssona - nie można pozwolić, by Twoja świetlana przyszłość zamknęła się wraz z powiekami jutro rano w łóżeczku :>
pewnie, że bedzie ostro ;D
Prześlij komentarz