Wszyscy radośnie spacerują po mrozie - ja nie jestem radosny, bo mi zimno.
Wszyscy żywo dyskutują na temat in vitro - ja nie, bo mnie to wkurwia. A zwłaszcza stanowisko Episkopatu w liście do głupawych wiernych, którzy zinternalizują wszystko, co im się powie z ambony, nawet jeśli na temat sensowności sztucznego zapłodnienia i zakładania rodziny mimo przeszkód wypowiada się zgraja starych facetów, którzy pojęcia na temat nie mają. A zdanie, że "jak ktoś nie może zajść w ciąże, to wyraźny znak od Boga, żeby adoptował dziecko albo założył rodzinny dom dziecka" usmażyło wszystkie moje szare komórki. Dawno się tak nie wkurwiłem.
Moja ostatnia refleksja nad życiem to: Pogódź się z tym, co masz, bo nie umiesz zrobić nic, żeby to zmienić. I tak jest. Dławię wszystko w sobie, nie jestem na tyle twardy, żeby podjąć zdecydowane kroki. Możliwe też, że te kroki, które bym podjął, byłyby złe. Tego nie wiem. Dlatego uczę się godzić ze swoim losem, bo to jedyny sposób, abym umiał żyć bez goryczy każdego dnia.
To przesada, co piszę, oczywiście, ale mam skłonności do przesady, kiedy nastrój mi nie dopisuje.
Mam ochotę robić wiele rzeczy, na które nie pozwala mi wychowanie, które jest w gruncie rzeczy przyzwyczajeniem, którego siłą napędzany funkcjonuję na codzień, żeby nie narazić się rodzicom, żeby nie zwrócić na siebie Gniewu Bożego, żeby nie musieć budować sobie życia od nowa. Brzmi to strasznie głupio, bo życia tego mojego jak dotąd było tyle, co kot napłakał, choć tak często wydaje mi się, że żyję już od miliona lat i wszystko mam w małym paluszku. To nieprawda. Ja jestem młody i głupi, ale niektórzy starsi są starsi i głupsi, i dlatego wydaje mi się, że jestem jeszcze starszy i mądrzejszy. Taka smutna prawda.
Wszyscy usiłują dowiedzieć się jakie są odpowiedzi do zadań z logiki, bo w podręcznikach są błędy. Ja nie chcę, bo co mi to da? Wolę zapytać kiedyśtam ćwiczeniowca o to, jak powinienem rozumieć dany przykład, a nie szukać literek po internecie. Ale teraz tego nie zrobię, bo skupiam się na prawoznawstwie. Może nie powinienem, może Los chce, abym poszedł za tłumem i szukał odpowiedzi na odwieczne pytanie: "A? B? C? D? AB? ABC? ABCD? AC? AD? BC? BD? CD? Żadna odpowiedź nie jest prawdziwa?"?
Dzisiaj nie ma ze mną kontaktu.
Moja ostatnia refleksja nad życiem to: Pogódź się z tym, co masz, bo nie umiesz zrobić nic, żeby to zmienić. I tak jest. Dławię wszystko w sobie, nie jestem na tyle twardy, żeby podjąć zdecydowane kroki. Możliwe też, że te kroki, które bym podjął, byłyby złe. Tego nie wiem. Dlatego uczę się godzić ze swoim losem, bo to jedyny sposób, abym umiał żyć bez goryczy każdego dnia.
To przesada, co piszę, oczywiście, ale mam skłonności do przesady, kiedy nastrój mi nie dopisuje.
Mam ochotę robić wiele rzeczy, na które nie pozwala mi wychowanie, które jest w gruncie rzeczy przyzwyczajeniem, którego siłą napędzany funkcjonuję na codzień, żeby nie narazić się rodzicom, żeby nie zwrócić na siebie Gniewu Bożego, żeby nie musieć budować sobie życia od nowa. Brzmi to strasznie głupio, bo życia tego mojego jak dotąd było tyle, co kot napłakał, choć tak często wydaje mi się, że żyję już od miliona lat i wszystko mam w małym paluszku. To nieprawda. Ja jestem młody i głupi, ale niektórzy starsi są starsi i głupsi, i dlatego wydaje mi się, że jestem jeszcze starszy i mądrzejszy. Taka smutna prawda.
Wszyscy usiłują dowiedzieć się jakie są odpowiedzi do zadań z logiki, bo w podręcznikach są błędy. Ja nie chcę, bo co mi to da? Wolę zapytać kiedyśtam ćwiczeniowca o to, jak powinienem rozumieć dany przykład, a nie szukać literek po internecie. Ale teraz tego nie zrobię, bo skupiam się na prawoznawstwie. Może nie powinienem, może Los chce, abym poszedł za tłumem i szukał odpowiedzi na odwieczne pytanie: "A? B? C? D? AB? ABC? ABCD? AC? AD? BC? BD? CD? Żadna odpowiedź nie jest prawdziwa?"?
Dzisiaj nie ma ze mną kontaktu.
3 komentarze:
No właśnie, i to wielka strata! Bo dziś jest światowy dzień pocałunków!
światowy dzień pocałunków mnie dołuje.
a co do notki:
smuteeeeczeeeeek
:D
Prześlij komentarz