piątek, 26 grudnia 2008

2nd

A drugi dzień świąt już w ogóle nie jest świąteczny. Chociaż też przyjemny. Barbarzyńsko wczesna pobudka o 10.00 i obiadek u dziadków, wraz ze spontanicznym oglądaniem zdjęć z zamierzchłej przeszłości. Kiedyś to dopiero byłem słodziak.

Mam dziury w niemal wszystkich skarpetkach, ochotę na czytanie i pisanie. i jeżdżenie samochodem. Jednak oprócz tego jakiś taki jestem niedospany ciągle i niecałkiem sprawny. Co więcej, resycled/boot.com spieprzył mi komputer, a nie chce mi się go naprawiać. Także nie wiem. Prawoznawstwo czytam, jest przyjemnie całkiem. Może ufunduję sobie oglądanie trylogii Ojca Chrzestnego, ale nie wiem czy starczy mi zapału i filmu łzowego (czyli wody w oczach) na takie przedsięwzięcie, bo od kaloryferów ostatnio strasznie suche powietrze. :/

To idę.

1 komentarz:

Pasqui pisze...

a ja wczoraj mammamijnełam sobie z rodziną, a dziś walczę z przejedzeniem;/