To recenzja, którą popełniłem dla ludzi niezaznajomionych z Afro, więc nie powinno jej być na tym blogu, ale postanowiłem ją tu jednak wrzucić. Tak jak z cewki wypływa mocz.
---
Gdybym powiedział, przepełniony euforią, że 17 listopada miał premierę trzeci studyjny album Afro Kolektywu, to zapewne większość z Was zareagowałaby losowo wybranymi wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi, typu "hę?", "eee…", "yyy?". A wtedy musiałbym Was bić mocno i długo, ponieważ nic nie denerwuje mnie tak bardzo, jak nieznajomość jednego z najlepszych zespołów na polskiej scenie muzycznej ostatnich lat. Dlatego też, w celu uniknięcia nieprzyjemnych sytuacji, prewencyjnie opowiem Wam o Afro Kolektywie oraz o ich najnowszym krążku, zatytułowanym "Połącz kropki".
Muzykę, którą tworzy zespół, sami muzycy określają jako "organiczny hip-hop jazz", a wierni słuchacze jako "coś pysznego". Rozwiewam tym samym wątpliwości – mimo nazwy, Afro Kolektyw nie gra reggae ani masajskich pieśni wojennych, a silnie zaznaczone elementy funku i jazzu to, oprócz rapowania na wokalu, jedyne cechy wspólne z czarną muzyką Zachodu. Skoro już mowa o wokalu, frontmanem i niekwestionowaną gwiazdą zespołu jest jego wokalista i autor tesktów – Michał Hoffman, czyli dla rozwrzeszczanego stada pod sceną – "AFROOO!", a bez skracania charakterystycznego dla skandującego motłochu – Afrojax. To jego wygrubaszone teksty i wada wymowy są prawdziwą esencją Afro Kolektywu.
Swoją Karierę na rynku muzycznym Afro Kolektyw rozpoczął w 2001 roku krążkiem "Płyta Pilśniowa", o którym sam Afrojax pisał na stronie internetowej zespołu, że: "Mogło być gorzej", a dziennikarze muzyczni nie pisali wiele, ale za to ciepło i pozytywnie. Pięć lat później (pięć ciężkich i przepełnionych oczekiwaniem lat później) ukazał się nowy album zespołu pt. "Czarno widzę", który poruszył już kilka większych dzwoneczków w papierowych czy też internetowych bożnicach polskiej muzyki popularnej. Bardzo dobrze przyjęte przez dziennikarzy były zarówno muzyka, jak i oryginalne teksty piosenek. Singiel "Gramy dalej" zaczął pojawiać się w eterze. Mimo to Afro Kolektyw pozostawał zespołem mało rozpoznawalnym, o którym tylko z rzadka można było coś usłyszeć w mediach, nie mówiąc już o tym, że zagajenie o nim z nowo poznanymi ludźmi kończyło się zwykle chwilą niezręcznej ciszy.
W takich to okolicznościach wydana została świeżutka, trzecia już płyta Afro Kolektywu, zatytułowana "Połącz kropki", która z miejsca stała się "jedną z najważniejszych płyt 2008 roku", jako że jej patronem i wydawcą zostało Polskie Radio, program Trzeci. I bardzo dobrze. Nowe Afro jest zdecydowanie najlepsze z dotychczas wydanych albumów. Jak zwykle, teksty Afrojaxa emanują sarkazmem i ironią oraz bezsprzecznie rozbrajającym poczuciem humoru, w charakterystyczny sposób komentując rzeczywistość. "Połącz kropki" szczególnie akcentuje różnice między kobietami a mężczyznami, w krzywym zwierciadle pokazuje relacje między ludźmi, wyśmiewa utarte modele ludzkich zachowań, miesza z błotem tandeciarzy i pozerów, wysnuwa czarne prognozy dotyczące przyszłości świata, jeśli wszystko pozostanie takie, jakie jest teraz. Nie zabrakło także tak charakterystycznej dla Afro Kolektywu autoironii, przy pomocy której Afro, na swoim przykładzie, w wyolbrzymiony lecz nieofensywny sposób pokazuje ludzkie wady.
Mocną stroną nowego albumu jest jego realizacja dźwiękowa. Patronat Polskiego Radia da się wyczuć, a raczej wysłuchać z brzmienia instrumentów, których w tej odsłonie zespołu jest wyraźnie więcej. Oprócz podstawowego składu na płycie występują również goście, między innymi Michał Wiraszko z zespołu Muchy, Filip Jaślar z Grupy MoCarta oraz Wojtek Krzak z Kapeli Ze Wsi Warszawa.
Można śmiało powiedzieć, że "Połącz kropki", to gorzko-słodka symfonia ku przestrodze światu i ludzkości, ale patos tego wyrażenia jest tak porażający, że postaram się to sparafrazować.
Album "Połącz kropki" jest bardzo w stylu Afro. Poważne, nieraz depresyjne treści są ukryte pod ślicznym, kolorowym i błyszczącym papierem, jakim są humor i elokwencja Afrojaxa. Nie jest to płyta, która tylko bawi i cieszy. Mógłbym powiedzieć, że uczy bawiąc, ale patos i oklepanie znowu pukają w szybkę monitora. Tak więc może ujmę to tak: Piosenki z nowego albumu Afro Kolektywu mogą przez swoją formę zrobić Wam z mózgu watę. Jednak gdy spoza formy dostrzeżecie ich treść, możecie ze wstydem i zdumieniem zauważyć, że trochę tej waty było tam już wcześniej.
6 komentarzy:
Zacna recenzja - zwłaszcza dwa ostatnie zdania zacne.
mucias, jesssssteś mistrzem!!!
bacik.
Dziękuję Wam uprzejmie, Łaskawe Grono Czytelnicze :* ;)
hell yeah! ;)
Brawo! No, i mówiłam, że z Ciebie nie prawnik będzie, a dziennikarz?
Przynajmniej Cię nie wydupczą na umowach panowie redaktorzy :>
Prześlij komentarz