środa, 19 listopada 2008

Ciośdziwnego

Pierwsza dziwna rzecz - mimo że nie mam dzisiaj żadnych zajęć na uczelni, wychodzę z domu wraz z braciszkiem, o 7.20. Dobrowolna praca na rzecz samorządu to jedno, a samoumęczenie z nią związane - to drugie. Chyba. Niemniej jednak aktywista ze mnie pierwszej wody. Aż sam się sobie dziwię. Chociaż, z drugiej strony, konieczność pozbierania nazwisk, adresów mailowych i innych ważkich danych od studentów IV roku umożliwiła mi wydłużenie dnia o dobrych kilka godzin, jako że bez takiej motywacji obudziłbym się zapewne w okolicach południa. A tak - południe jeszcze daleko, a ja już piszę notkę na blogaska! Ehehehehe.

Druga dziwna rzecz - kiedy spokojnie stałem sobie na przystanku, konwulsyjnie podrygując nogą do czarnych rytmów Afro, zza ściany bloków przy Tamce wystrzelił nieduży samochód osobowy, wchodząc w łatwy zakręt z zawrotną prędkością, przechylając się na bok pod wpływem siły odśrodkowej, siadając na lewych resorach, po czym, na wysokości przystanku, wykonał podręcznikowy obrót o 180 stopni na zablokowanych kołach i na mokrej nawierzchni. Następnie wycofał, ustawiając się prostopadle do kierunku jazdy i blokując dwa pasy, i włączył awaryjne. Prowadziła kobieta. Wsiadłem do autobusu.

Trzecia dziwna rzecz - na Wiatracznej stłuczka, kiedy zaproponowałem pomoc, miły pan uprzejmie się zgodził, a kiedy spychaliśmy samochód postanowił zadzwonić do kogoś i odwołać spotkanie, więc do owej czynności (spychania) nie przyłożył ręki (jednej). Na podstawie dwóch powyższych sytuacji stwierdzam, że kupno samochodu to pierwszy krok do samobójstwa.

Poza tym, nie mógłbym zakończyć tej notki bez wspomnienia o Małej, o tym, jak wspaniałą jest kobietą i jak cudowne chwile spędziłem z nią w dniu wczorajszym. Niezapomniane przeżycia, jakich doświadczyłem, trwale wyryją mi się w sercu i w umyśle. Ta niebiańska istota stanowi sens mojego życia, jej uśmiech wzrusza ośmiotysięczniki, jej uroda przyćmiewa siedem cudów świata, jej urok osobisty jest nieporównywalnie większy od osobistego uroku wokalisty zespołu Feel, a jej figura oraz budowa ciała doskonalszymi są niż konstrukcja molekularna molibdenu. Padam na kolana, niegodny, przed jej rozwagą i inteligencją, jej wrażliwością i dobrodusznością, i uważam to za słuszne i konieczne. Och, Mała. :&

---
Jarek in the evening!
(o ile nie zaśpię)

---
Kącik Socjologiczny

- Dziękuję dwóm szczerym osobom, które w ankiecie powiedziały mi prawdę prosto w ryj.
- Dziękuję jednej taktownej osobie, która nie jest tak bezpośrednia jak dwie wyżej wymienione, ale jednak nie jest takim hipokrytą, żeby powiedzieć, że nie mam takiego ryja, jaki mam.
- Dla pozostałych siedmiu osób, które wzięły udział w ankiecie:
Skansen - potoczne określenie muzeum etnograficznego na wolnym powietrzu, którego celem jest zaprezentowanie kultury ludowej danego regionu. Przenosi się do nich typowe bądź wyjątkowe przykłady architektury ludowej z danego obszaru, a wraz z budynkami ich wyposażenie, sprzęty, narzędzia, wystrój, stroje ludowe i inne elementy folkloru. Nazwy tej obecnie używa się także dla zebranych pod gołym niebem zabytkowych obiektów technicznych.

9 komentarzy:

mała pisze...

a jeszcze lat temu dwieście mozart pisał bez skreśleń ziom.

będzie bacik za ten feel, oooj będzie.

Krzysztof pisze...

pedał bez rąk (I'm speaking it!)

mała pisze...

ewoluujesz jak pikachu?

Pasqui pisze...

a ja? mojego kącika nie ma!

Rafał pisze...

To spotkanie wtorkowe (w szerszym gronie) było dupnie krótkie.

A, i nie głosowałem za skansenem dla Prawdy tylko dla Przekory :>

siorb pisze...

a dla mnie nigdy nie ma kącika!!!:<
a nie, sorry, raz był, jak byłam chora:P
ale i tak chcę!;D

lady aldonna pisze...

nie zauważyłam Twojej ankiety o ryjowym skansenie! jaka wielka, wielka szkoda :(:(:( zrób jeszcze jedną, zagłosuję chętnie!

lady aldonna pisze...

Krzyś, co się dzieje, czemu nie piszesz...?

tęsknię...

mała pisze...

ale się opieprzasz łajzo

notkaaaa!!!