wtorek, 30 września 2008

Nostalgia wieczoru

Siedzę sobie z parującym kubkiem aromatycznego grzańca na bujanym fotelu przed kominkiem, i wpatrując się w trzaskający ogień wspominam dawne czasy...

Nie, bzdura.

Siedzę sobie z parującym kubkiem brazylijskiej kawy w wyściełanym skórą argentyńskiego muła fotelu, przez szerokie okno obserwuję karminowy zachód jesiennego słońca, które skłania mnie do refleksji nad dawnymi wydarzeniami...

Gówno prawda.

Siedzę sobie z filiżanką czarnej herbaty na wygodnej sofie przed szerokim, plazmowym telewizorem i z uśmiechem rozrzewnienia wracam myślami ku tym chwilom...

Pierdoły!

Siedzę sobie z na wpół wykończoną butelką syropu na kaszel na krześle przed kompem i zastanawiam się, gdzie ja, do cholery, schowałem ścierkę do monitora.

Szara rzeczywistość zobowiązuje.

4 komentarze:

Pasqui pisze...

;D Rzeczywistość lubi czasem strzelić po mordzie.

siorb pisze...

a czasem aż chce się rzec "fuck! we're fucked!"...

lady aldonna pisze...

widzisz - te wszystkie kawy, grzańce, plazmy itepe już były, a ściery do monitora nie. zatem - upoetyzowałeś [mimo wszystko;P] rzeczywistość:)

nie, bzdura
gówno prawda
pierdoły

kochać szarą rzeczywistość!

a to wszystko przez to, że też piję syrop na kaszel, w dawce podwójnej, bo jest bardzo smaczny :)

Krzysztof pisze...

A jaki pijesz?
Bo ja raczę się syropkiem z babki lancetowatej, a przedtem pijałem Drosetux, mojego faworyta wśród syropków. ;)