Pojęcie międzyczasu rozszerzyło się znacznie, odkąd poznałem instytucję USOSa. Odkąd zacząłem obcować z tym genialnym, a ułatwiającym wielce rejestracje wszelkie, i zapisy, systemem, czas zaczął płynąć inaczej. Wąskotorowa kolejka upływających minut napotkała rozjazd. Jeden z torów biegnie normalną trasą żywota; przeglądanie Internetu, czytanie blogów, spożywanie posiłków, spanie, czynności higieniczne, sport, hobby, rozrywka, nauka, praca. Jeden z wagoników zaś odłączył się na zwrotnicy, i potoczył się z wolna drugim torem. Ten zaś wiedzie przez monotonną równinę Usos. Podobno jest to obszar zamieszkany, lecz doprawdy trudno to stwierdzić, bo gdy tylko nadchodzi czas, w którym, według rozkładu, na stację Usos Główny przyjechać ma samotny wagonik, wszyscy mieszkańcy skrzętnie się chowają. Chowają się, zabierając ze sobą dobra wszelakie, ruchome, nieruchome, zegarki, sprzęty, żywność, bydło, ogrodzenia i budynki mieszkalne. Kraina Usos wygląda na opustoszałą, kiedy wagonik ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego zatrzymuje się na stacji. Kiedy zdumieni rozglądają się, wysiadłszy na peron, ich oczom ukazuje się tylko pożółkłe obwieszczenie:
Przekroczono limit czasu połączenia
Serwer rejestracja.usos.uw.edu.pl zbyt długo nie odpowiada.
Spacer po okolicy nie przynosi pożądanych owoców. Dookoła ciągną się rozległe, przepastne pola pożółkłej trawy, kołysanej prowincjonalnym wiatrem bez zapachu. Gdzieniegdzie, wśród w pośpiechu rozbieranych fundamentów, odnaleźć można samotną tabliczkę, głoszącą: "PRZERWA TECHNICZNA" albo wydartą z lokalnej gazety stronnicę, z wytartym tytułem "MIGRACJA DANYCH". Co ciekawe, gdy przyjrzeć się mapie okolicy, stacja Usos Główny znajduje się w samym centrum kwadratu F5.
Lecz dokoła ciągle nic. Niezmącona pustka ciągnąca się po horyzont. I często tylko w powietrzu usłyszeć można charakterystyczny klekot, czy też stuk. Być może to przeoczony przez kogoś żuraw, wybierający wodę ze studni. Może to pisklęta bocianów, czekające na powrót swych rodziców. I wiatr, ten dziwny wiatr, śpiewa wciąż w gałęziach suchych drzew swą dziwną piosenkę, brzmiącą jak... odśśśświeżżżżż...
---
Pod koniec pisania tej notki USOS w końcu zadziałał i pozwolił zarejestrować się na WueF.
Serwer rejestracja.usos.uw.edu.pl zbyt długo nie odpowiada.
Spacer po okolicy nie przynosi pożądanych owoców. Dookoła ciągną się rozległe, przepastne pola pożółkłej trawy, kołysanej prowincjonalnym wiatrem bez zapachu. Gdzieniegdzie, wśród w pośpiechu rozbieranych fundamentów, odnaleźć można samotną tabliczkę, głoszącą: "PRZERWA TECHNICZNA" albo wydartą z lokalnej gazety stronnicę, z wytartym tytułem "MIGRACJA DANYCH". Co ciekawe, gdy przyjrzeć się mapie okolicy, stacja Usos Główny znajduje się w samym centrum kwadratu F5.
Lecz dokoła ciągle nic. Niezmącona pustka ciągnąca się po horyzont. I często tylko w powietrzu usłyszeć można charakterystyczny klekot, czy też stuk. Być może to przeoczony przez kogoś żuraw, wybierający wodę ze studni. Może to pisklęta bocianów, czekające na powrót swych rodziców. I wiatr, ten dziwny wiatr, śpiewa wciąż w gałęziach suchych drzew swą dziwną piosenkę, brzmiącą jak... odśśśświeżżżżż...
---
Pod koniec pisania tej notki USOS w końcu zadziałał i pozwolił zarejestrować się na WueF.
9 komentarzy:
i co i co na jogę???
na jooogę. będę sięgał buzią do pupy bez najmniejszego problemu.
ale ma to też, oczywiście, inne dobre strony.
Dobry tekst :D
Ja się na basen dostałem, bo tanga nie mieli w zestawie
Damn it. Ja też chcę jogę :(
prawie się posikałam ze śmiechu czytając tego posta:D Mam wrażenie że USOS sie rozpanoszyl i rozwalił mi komputer, bo teraz juz nic mi nie działa;)
Ps. Pierwszy raz widzę, aby mężczyzna spieszył na jogę. Cieszy mnie to niezmiernie;)
Spieszę, Marto, na jogę, ponieważ to wspomoże mój biedny, rachityczny kręgosłup, poprawi mi krążenie, jak również ułatwi koncentrację. Tak piszą. :) A na dodatek będę na nią uczęszczał z Zielińskim, więc będzie mi raźniej. A na już taki zupełny bonus - jestem raczej giętliwy, więc mogę osiągać sukcesy w tej dziedzinie. ;)
Krzysiu, mianuję Cię Warszawińcem Pruskym- stolecznym odpowiednikiem wielkopolskiego WP. Doprawdy, jestem pełna podziwu. No a joga...podobno poprawia funkcje seksualne:P
etam. taniec brzucha jest fajniejszy.
ja sie zapisałam na basenik, bo nie zniosłabym niekompetentnych instruktorów ;)
Prześlij komentarz