Po czym poznać zbliżającą się jesień? Nie tę kalendarzową, ściemnianą, ani nie tę pospolitą, zapowiedzianą przez pierwsze zimne jak dupa polarnika, wietrzne jak wybrzeże i mokre jak [cenzura] dni grozy i rozpaczy. Tę prawdziwą, ciepłobarwną, niskosłoneczną, kasztanową jesień. W moim przypadku - po zmianach w garderobie. Z szafy przepastnej wychodzi skórzana kurtka, ciepły golf, długi szalik. Po zmianach w otoczeniu - drzewo za oknem żółknie i brązowieje, w promieniach pomarańczowego słońca liście zaczynają pikować na przechodniów i inspirować Kubów Sienkiewiczów w autobusach. Po zmianach w repertuarze muzycznym - zarówno dziewica, jak i żelazo zostają delikatnie wymiecione z głośników przez łagodny jazz i swing. Wyraźne, letnie kontury świata nieco się rozmywają. Robi się miękko, herbaciano, kocio...
14 komentarzy:
całkiem poetycko. zgłaszam się jako substytut kota!
mogę użyczyć swojego na jakiś czas;]
Ty to jesteś od czego innego niż kot, paszczurze. :)
A Twojego, Karola, nie chcę, bo to menda. :D
w antykwariacie na piwnej mają takiego fajnego czarnego, spasionego. możesz podpierdolić, w ramach odwetu na społeczeństwie za skrzynkę na listy ;)
ha, i nastąpi doskonała równowaga sił!
sam jesteś menda. nie obrażaj mi rodziny :P
Jak rodzina menda, to obrażam.
Twój kocur ma krew na rękach! Dosłownie! Na łapach. Moją. Menda. :D
"możesz podpierdolić, w ramach odwetu na społeczeństwie za skrzynkę na listy ;)"
Socjalizm! :D :P
nie, kodeks hammurabiego i odpowiedzialność zbiorowa :P
taka hybrydka :)
Tfu! Plwam na te socjo-pomysły :p
Spamiarze brudni! :D
żebyś się zanadtwo nie uślinił :>
:*
Prześlij komentarz