Z domu wychodzić się nie opłaca. No bo tak, wylazłem z domu w czwartek zdrowy, wróciłem do domu w czwartek chory. Dzisiaj, a poniedziałek dzisiaj jest, wylazłem z domu z przeświadczeniem, że jestem na najlepszej drodze do rekonwalescencji, a wróciłem do domu z lekarską diagnozą o zapaleniu gardła i oskrzeli i receptą na antybiotyk. Jutro znowu wyleźć trzeba będzie z domu, bo studiować się jaśnie panu zachciało, to i na uczelni wypadałoby się pojawić, prawda. No a poza tym to zasrane kolokwium z historii Polski (czy wiedzieliście, że łaciński termin colloquium oznaczał w średniowiecznej Polsce wiec?!)... Czas z tym skończyć, bo wszyscy owi komesowie grodowi, kasztelanowie, podkomorzowie, sądy wiecowe, grodzkie, nadworne, ziemskie i municypalne już mi się we łbie kołaczą, jako kołatki wielkopostne (a Post Wielki wszakże za pasem!). Jak się okaże, że wylazę z domu z nadzieją na zaliczenie go, a wrócę z furiacką pianą na pysku, to już nigdy nosa za próg kamienicy nie wystawię!
Nadchodzący tydzień (piszę tak, korzystając z uprawnienia, jakie daje mi wolny poniedziałek) będzie dosyć ciekawy i może okazać się znamiennym w moim curriculum vitae, ale nie będę o tym na razie nic wspominał. A co do curriculum, to dziś właśnie, po wielu przymiarkach, zabrałem się za jego pisanie (w wieku 19 lat, warchołem będąc). Wygląda miernie, ale nie bardzo ośliźgle, więc może ktoś się pokusi o jego przeczytanie (a dużo do czytania mu wszak nie zostawiłem).
No i dzisiaj jeszcze (checkpoint!) rozpocząłem nareszcie przygodę z Doktorem Housem. Jestem pełen uznania, po obejrzeniu pilotażowego odcinka. Abramek mówi, że w miarę upływu odcinków doktorek robi się coraz bardziej złośliwy, zgryźliwy i opryskliwy. Świetnie! Będę miał doskonały wzór do naśladowania!
Nadchodzący tydzień (piszę tak, korzystając z uprawnienia, jakie daje mi wolny poniedziałek) będzie dosyć ciekawy i może okazać się znamiennym w moim curriculum vitae, ale nie będę o tym na razie nic wspominał. A co do curriculum, to dziś właśnie, po wielu przymiarkach, zabrałem się za jego pisanie (w wieku 19 lat, warchołem będąc). Wygląda miernie, ale nie bardzo ośliźgle, więc może ktoś się pokusi o jego przeczytanie (a dużo do czytania mu wszak nie zostawiłem).
No i dzisiaj jeszcze (checkpoint!) rozpocząłem nareszcie przygodę z Doktorem Housem. Jestem pełen uznania, po obejrzeniu pilotażowego odcinka. Abramek mówi, że w miarę upływu odcinków doktorek robi się coraz bardziej złośliwy, zgryźliwy i opryskliwy. Świetnie! Będę miał doskonały wzór do naśladowania!
11 komentarzy:
nie było komentarzy, to zostawiam komentarz.
och, dzięki, Mała.
przeciez ty nie mieszkasz w kamienicy...
(trzeba bylo sie hartowac za mlodu! jak amundsen, ktory dziecieciem jeszcze bedac w zime otwieral okno, kladl sie na podlodze i zatykal kocem szczeline pod drzwiami, zeby jego rodzicom nie wialo! juz wtedy wiedzial, ze pojdzie na biegun! a ty co? jak ty bys sobie dal rade w warunkach ekstremalnych? epoka lodowcowa nadchodzi, lapso, a ty sie boisz z domu wychodzic! na bosaka po sniegu, kapiele w przeręblu!)
p.s. ha-ha-ha - -"
och, dzięki, Kask.
a ja myślałam, że nadchodzi globalna odwilż, a nie epoka lodowcowa ;P
muciaczek is not amused ;D
;D
jestem wielce amused. nie mogę wprost wyrazić swojego amusementu.
w takim razie pozwolisz, ze ku Twemu jeszcze wiekszemu amusementowi zacytuje dzisiejsza wypowiedz profesora od Biblii: "i tak sie w nią zapatrzył, że aż ją zgwałcił" (jakis ksiaze jakas zydowska ksiezniczke)
(kaski bawi tłumy - -")
tak mnie bawisz, że jak wyślę ludzkość do gazu, to Ty pójdziesz ostatnia. :*
ooch słodziak ^^
az sie oplulam z radosci
Prześlij komentarz