piątek, 27 lutego 2009

góra

Nocna już pora, a wcale nie chce mi się spać. Skończył się dzień dziwnej euforii, zadowolenia z siebie. Małe zwycięstewka nad samym sobą uszczęśliwiły mnie tego dnia. Wypowiedzenie się na zajęciach, mimo pierwotnego, nieprawniczego strachu, łomoczącego sercem, który czasem nachodzi mnie nawet w mało stresujących momentach, luźna ale sensowna gadka na rozmowie kwalifikacyjnej, opory przełamane na francuskim i szybko powracająca znajomość języka sprawiły, że podróżowałem dziś komunikacją miejską słuchając muzyki, przytupując nóżką i uśmiechając się przyjaźnie do samego siebie.

2 komentarze:

Pasqui pisze...

ale ludzi dalej nienawidzisz:P

siorb pisze...

a ja też mam kurwa dobry humor. tako rzeczę ja, następczyni Łony ;)