Nocna już pora, a wcale nie chce mi się spać. Skończył się dzień dziwnej euforii, zadowolenia z siebie. Małe zwycięstewka nad samym sobą uszczęśliwiły mnie tego dnia. Wypowiedzenie się na zajęciach, mimo pierwotnego, nieprawniczego strachu, łomoczącego sercem, który czasem nachodzi mnie nawet w mało stresujących momentach, luźna ale sensowna gadka na rozmowie kwalifikacyjnej, opory przełamane na francuskim i szybko powracająca znajomość języka sprawiły, że podróżowałem dziś komunikacją miejską słuchając muzyki, przytupując nóżką i uśmiechając się przyjaźnie do samego siebie.
2 komentarze:
ale ludzi dalej nienawidzisz:P
a ja też mam kurwa dobry humor. tako rzeczę ja, następczyni Łony ;)
Prześlij komentarz