sobota, 21 lutego 2009

12345^

Przeglądając internetowe rejestry życia moich znajomych, dochodzę do krzepiącego wniosku, że wszystkim powodzi się mniej więcej dobrze, słodki posmak ferii międzysemestralnych umiarkowanie szybko znika z ich codzienności, dobrze bawią się w gronie przyjaciół, nie dopuszczając do siebie chmurnych myśli ani innych złośliwych wirusów samopoczucia. Ja tymczasem, jako zdystansowany obserwator, swoim utrwalającym się od jakiegoś czasu zwyczajem nurzam się w nienawiści do ludzkości, wydłubując sobie spomiędzy zębów resztki mięsa niemowląt i przepłukując gardło bimbrem pędzonym na sfermentowanych wydzielinach torturowanych dziewic. Folgując swoim przyrodzonym skłonnościom do hiperbolizacji, piszę niniejszym, że nowy semestr przywitał mnie cysterną czarnej polewki, w odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie "czy mogę żyć?". Nie licząc dwóch kolokwiów, z których pierwsze miało miejsce dnia następującego po moim powrocie z ferii, a drugie szatańską argumentacją (którą sobie ułożyłem, ale nie miałem okazji przedstawić) udało mi się sobie przełożyć na nadchodzący wtorek, dopadła mnie druzgocząca ciało i umysł choroba, która poprzez gorączkę usmażyła mi mózg, przez zatkane zatoki doprowadziła do uduszenia się, a przez permenentne zawroty głowy przypomniała o latach spędzonych na morzu. Teraz, wygrzebując się z niej powoli, omijając wszelkie spotkania towarzyskie, jak również nie mogąc uczyć się do kolokwium z efektywnością większą niż dwuprocentowa, wylewam żale na bloga, z premedytacją nie komentując swoich minionych ferii, a także nie ustosunkowując się do prowokacji, które zewsząd do mnie docierają.
Dawszy upust swojej nienawiści do rodzaju ludzkiego, chciałem podziękować ludziom, którzy życzyli mi zdrowia, jakiekolwiek byłyby ich pobudki (Abramowi wiszę flachę, Zieliński nieopatrznie podzielił się ze mną tajemnicą, Szczęsna chce jechać za miasto, Rafał ma dla mnie filmy i chce się ich pozbyć, Szachułowska chciała zaś filmów ode mnie, a Rachela jest dobrze wychowana) i wyrazić nadzieję, że uda mi się zaliczyć historię ustroju i prawa polskiego, mimo że nie wiem wiele o przygodach kmiecia Ditricha. A Żarnoski to matoł.

-----
errata: to nie Żarnoski jest matoł, tylko Orange, sieć telefonii komórkowej.

8 komentarzy:

Pasqui pisze...

A Ty jesteś draniem nie z tej ziemi. Idź jeździć na kucyku!

Anonimowy pisze...

ja tez Ci zyczylam zdrowia :(


asia b.

lady aldonna pisze...

już myślałam, ze w życiu tu nie wrócisz, Krzyniu.

Rafał pisze...

Zdrowia życzę ale o żadnych filmach nie pamiętam :D

Unknown pisze...

tak, odgadłeś moje motywy.
policzę Ci procent od flachy ;]

Krzysztof pisze...

Widzę, że w większości przypadków moja nienawiść do ludzi jest jak najbardziej zasadna. ;)

siorb pisze...

ja nie chciałam od Ciebie żadnych filmów, miałam własne zasoby, więc nie wiem, czemu taki brzydko o mnie myślisz :<

Krzysztof pisze...

jak to nie wiesz?