Spotkanie, chciałoby się rzec, "po latach", ze znajomymi z klasy, okazało się leniwe acz przyjemne. Dobór lokalu był oczywiście kwestią najtrudniejszą do ukompromisienia, jednak nie ze względu na nadmiar propozycji, a raczej ich niedobór, co skutkowało, po odrzucaniu kolejnych nieśmiałych prób podjęcia decyzji, dłuższą chwilą rozkminy. Koniec końców - zwiedziliśmy cafe Między Słowami (drogo, mało, wolno i Doman), pączkarnię na Chmielnej oraz IN SIDE, gdzie dokonaliśmy brawurowej zrzuty grosza, za którą udało się wycyganić dwa Paulanery. Nie ma to jak towarzystwo zaufajnych towarzyszy(-ek).
Jutro the Gruz Brothers wznawiają działalność. Malowanie i mycie okien na warsztacie. Sierobi!
A w piątek... Cóż. O piątku, który zapowiada się intrygująco i niezwykle wprost ciekawie, napiszę osobno. Buziaczky.
Jutro the Gruz Brothers wznawiają działalność. Malowanie i mycie okien na warsztacie. Sierobi!
A w piątek... Cóż. O piątku, który zapowiada się intrygująco i niezwykle wprost ciekawie, napiszę osobno. Buziaczky.
1 komentarz:
Piątek będzie honorowo-hedonistyczny z akcentem rowerowym.
p.s. wiem gdzie jest bliższy decathlon niż na Targówku;) w związku z czym se pojeździmy:)
Prześlij komentarz