Zebrało mi się na wyrzuty. Wyrzuciłem więc całą szafę z odzieżą na przestrzeń płaską, następnie wybrałem i wyrzuciłem 89% moich skarpetek, gdyż wszystkie zostały podstępem poprzecierane i podziurawione przez nieprzyjazne mi siły (podejrzewam że to chińskie bóstwa, o których wypisuję niestworzone historie), a następnie wszystko ładnie poukładałem, odnalazłszy pierwej kilka całkiem znośnych (nie: znoszonych, choć tych też kilka znalazłem) ciuchów. To wszystko pachnie podejrzanie (znowu te cholerne skarpetki) i tak jest w istocie. Zbiera mi się na wyjazd wakacyjny. Będzie to wakacyjny wyjazd sponsorowany przez Starszyznę Plemienną, którego celem będzie słoneczna Sziczilja. Wyruszamy w te pędy jutro o 3.00 (z konieczności stawienia się na lotnisku 2h przed odlotem. Nienawidzę tych biuropodróżnych zaleceń!).
Mam nadzieję, że się spalę słońcem, opryskam sokiem z pomarańczy, zjedzą mnie krwiożercze osy i cykady, wybuchnie na mnie wulkan, mafia obetnie mi palce, połknę meduzę, w oku zamieszka mi ameba, nadepnę na jeżowca, pogryzą mnie rekiny, utopi mnie fala, tubylcy będą krzywo na mnie patrzeć, zaleje mnie deszcz tandetnych pamiątek, złapię salmonellę, dostanę uczulenia, w dzień się spocę, w nocy zmarznę, dostanę udaru, kataru siennego, będę miał za twarde łóżko (albo, co gorsza, za miękkie!), polscy turyści będą mi hałasować, dzieci będą drzeć mordy, ludzie będą szczać do basenu, a ja się zachłysnę i to wszystko wypiję, starzy ludzie będą grać w bingo, animatorzy każą mi tańczyć, jak mi zagrają, nie będzie żadnych lasek w bikini, za to stare kobiety z Niemiec będą się opalać topless, mrówki wejdą mi do majtek, zjem muchę, zgubię się na zwiedzaniu, porwą mnie islamscy ekstremiści, będzie padało, wybuchną rozruchy, okradną mnie, zostanę zgwałcony, będą się ze mnie śmiali, skończy mi się książka, nie będzie Interneta, aligator wskoczy mi na tego, lody mi upadną, klimatyzacja się zepsuje, brat mnie pobije, przewrócę się na rowerze, dostanę rozwolnienia, Bozia mnie pokarze, złapie mnie skurcz, spadną mi kąpielówki, aparat mi się rozładuje, dostanę próchnicy, nie będzie czery kołka, nikt się nie ucieszy z mojej pocztówki, nie będą się śmiali z moich żartów, zapomnę oddać książek do biblioteki, skończą mi się tiktaki, baton mi się rozpuści, inne dzieci nie będą się chciały ze mną bawić, wszyscy będą mieli nowe ubrania, a ja po starszym bracie, każą mi wyłączać światło i sikać na stojąco, nie znajdę mojego biologicznego ojca i zostanę dziewicą do końca życia.
To będą wakacje, o których będę opowiadał moim wnukom. Albo chociaż kotu. W najgorszym wypadku - wymyślonym przyjaciołom.
Napiszę coś, jak będę miał akces do Sieci + coś ciekawego do powiedzenia.
Arrivederci
4 komentarze:
Zapomniałeś dodać: tymczasem w ojczyźnie moja ukochana postrada zmysły z powodu tęsknoty i nawet super drogie włoskie szpilki nie pomogą jej wyleczyć się z tej traumy.
ja się ZAWSZE cieszę z pocztówek. ZWŁASZCZA Twoich!
raccontami come sono andate le vacanze! mi manchi, Christoforo:)
hahahaahahahaahahah przedni pościk. jedno mnie niepokoi. przewidywane przygody brzmią aż nadto znajomo...;)
Prześlij komentarz