sobota, 3 maja 2008

Knopfler w Warszawie

Kto by się przejmował maturą, kiedy jego największy muzyczny idol wszechczasów przyjeżdża do niego? Koncert, który odbył się wczoraj na Torwarze, będzie dla mnie akumulatorem sił witalnych, radości, nadziei na lepsze jutro i niezapomnianym wydarzeniem na bardzo długo... Było fenomenalnie. W najśmielszych snach nie sądziłem, że zagra te wszystkie piosenki, które znam i kocham najbardziej. A jednak. Wczoraj nastąpiło Wniebowzięcie Najnędzniejszego Krzysztofa Kawalera. Możecie to świętować co roku, jeśli chcecie.
Nie napiszę więcej, bo jednak matura nie daje o sobie zapomnieć (zdaje się, że zalęgła się w moim układzie pokarmowym). Uczę się więc, Wam pozostawiam do obejrzenia kilka filmików z tego koncertu.

Dziękuję Ci, Martuś, za dyndadełko i za podtrzymywanie na duchu... :)

I Zielowi, za to, że przynajmniej teraz nie narzekał. :D

5 komentarzy:

Rafał pisze...

Hm, nigdy człowieka nie słuchałem. Kto to w ogóle jest?

mała pisze...

rafał, wstydź się :D

Pasqui pisze...

Kokosowo było!

Rafał pisze...

Serio pytam

Krzysztof pisze...

Szkot, gitarzysta, były nauczyciel angielskiego, jeden z założycieli zespołu Dire Straits, autor słów do większości piosenek tego zespołu, jeden z największych koksów gitarowych (Sultans of Swing) i generalnie świetny człowiek, wydający swe płyty od 1978 roku z zespołem, a potem bez. Mój idol.