poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Say the F word to the world and do your thing

zapierdol_mode: on;

Jest taka prawidłowość w funkcjonowaniu mojego organu myślącego, że jak coś nie do końca pójdzie po mojej myśli, a to w wyniku mojego błędu, zaniechania, niewiedzy bądź braku skilla, to w najbliższym sąsiedztwie czasowym tego wydarzenia postanawiam włączyć tryb ostrej kurwy i nauczyć się wszystkiego, ogarnąć wszystko, poznać i zrozumieć świat, national geographic i animal planet. Taki właśnie tryb uruchamiam dziś wieczór i postaram się wytrwać w jego towarzystwie przez najbliższe parę tygodni. Bo tak naprawdę - mógłbym robić więcej, mógłbym wiedzieć więcej i umieć więcej, i to wcale nie kosztem odpoczynku, snu i tym podobnych czynności-wartości, które osobiście wyznaję i uznaję za fundamentalne (sen ponad wszystko). Wystarczą radykalne cięcia budżetu czasowego na takie pierdoły jak facebook, youtube, grono, czy cokolwiek jeszcze często odwiedzam. Niemożność wymienienia wszystkich tych rzeczy z pamięci potwierdza tezę, że robię to bezwiednie, bezmyślnie i tylko po to, by nie robić czegoś konstruktywnego. Dlatego też koniec, KURWA, z tym badziewiem. Doszedłem dziś do wniosku, że BUW nie jest jednak taki bezużyteczny, bo pomimo że wkurwia mnie nieco jego masońska, kapitalistyczna, lansiarska i z lekka pogardliwa atmosfera, to nie ma tam zjawisk rozpraszających, takich, jakich pełno, ot, choćby w moim mieszkaniu. A jak cementowe wnętrze zaczyna uciskać moją karmę, mogę wyjść do ogródka i pierdolnąć się na trawie, licząc na to, że żadne dziecko mnie nie obszcza ani pies nie będzie płakał.

Bystry obserwator mógłby z ironią skomentować treść tego wpisu, przyznając, że rzeczywiście widać, jak wziąłem się do roboty, po tym, jakie elaboraty tworzę na blogu. Przyznałbym mu rację, przeklinając go w duchu do trzeciego pokolenia, i kopnąwszy delikwenta w jaja (ewentualnie ich surogat) udałbym się ku swoim sprawom. Wobec tego, nie czekając na wykwit takiej sytuacji, zabieram się za kontynuację obróbki dźwiękowej materiału reporterskiego o eksploracji Marsa. Na antenie Radia Kampus w najbliższą środę między 14.00 a 17.00. Zapraszam.

5 komentarzy:

Pasqui pisze...

Surogat. Ładne słowo. Popieram dążenia, aczkolwiek będe Cię musiała co nieco odrywać od roboty, bo to me kobiece prawo.

siorb pisze...

ja też przeklinam fejsbuka i grono i całe te badziewie, a mówiąc to już wklikuję facebook.com ...

Rafał pisze...

Do not underestimate the power of the Leserstwo

lady aldonna pisze...

fejsbuk ostro ssie. jednak miałam rację, że nie powinnam była go zakładać :/

ja tak sobie wczoraj postanowiłam - kurde, jest robota, trzeba się za nią wziąć, wstaję jutro o 7 i jadę do czytelni, nie dam się znowu wychujać z kolejną pracą roczną... jak widać jest 9.19, a ja 15 minut temu wstałam...

Rafał pisze...

To ile wy tych prac macie? Mnogość jakowaś straszna - ja mam tylko jedną, za to tłustą :>