Co do imprez, to właśnie wczoraj nawiedziłem wydziałowe połowinki, które wyprawione zostały stosunkowo niedaleko mojego siedliska, więc wręcz wypadało mi na nie pójść. Poza tym stwierdziłem, że wydziałowi też się uwaga należy. I trochę się stęskniłem za niektórymi ludźmi. W każdym razie - poszedłem i wróciłem ubogacony doświadczeniem. Nie wiedziałem że bardzo niedaleko mnie jest klub, który z zewnątrz wygląda na nazistowską bazę, a wewnątrz jest całkiem komfortowy, zaś muzyka nakurwia, że aż szyby się trzęsą w suchym kicie. Całkiem dobrze się bawiłem, bo i impreza była dobrze przygotowana, w przeciwieństwie do kilku poprzednich, na których miałem przyjemność być lub nie być, a słyszeć.
Udało się również zarejestrować na zerówkę z historii ustroju i prawa polskiego. Nie jest to co prawda powód do dumy, gdyż wystarczyło zdążyć się zapisać w USOS-ie. Ale teraz mam przynajmniej motywację do nauki. A i z tą nie jest w sumie najgorzej; jak na moje leniwe mózgowie, uczę się całkiem systematycznie. Choć, oczywiście, mogłoby być dużo lepiej. Denerwuje mnie tylko, że niektórym wystarczyło napisać jakieś dwa kolokwia na czwórki, albo w ogóle nawet jedno, i są dopuszczeni do zerówki, a ja cały ten materiał muszę zaliczyć ustnie. Zbyt dużo subiektywizmu w sposobie oceniania u naszych ćwiczeniowców. Chociaż z drugiej strony... Może to i lepiej. Jakby wszyscy byli oceniani tak samo i zależnie od wiedzy, to pewnie bym się po marnych trójach pałętał. ;)
Nie mam specjalnego zapału do pisania bloga ostatnio. Wynika to zapewne z braku czasu. Przyznać muszę, że trochę za dużo zajęć dodatkowych sobie nabrałem. Cztery popołudnia w tygodniu zajęte angielskim i francuskim, tak że wracam do domu koło 20.00 nie są dobrym pomysłem. Jest nieco ciężej, niż sądziłem. Chlip. ;(
Weekend majowy poświęcę na naukę i może trochę filmów. I trochę roweru może. Nie chcę w końcu ukisić ogóra! Świeże powietrze jest fajne. O, to może w ogóle pojadę na rowerze do buwowych ogrodów i tam się pouczę! Ekstra plan. Ktoś jest chętny? :)
Udało się również zarejestrować na zerówkę z historii ustroju i prawa polskiego. Nie jest to co prawda powód do dumy, gdyż wystarczyło zdążyć się zapisać w USOS-ie. Ale teraz mam przynajmniej motywację do nauki. A i z tą nie jest w sumie najgorzej; jak na moje leniwe mózgowie, uczę się całkiem systematycznie. Choć, oczywiście, mogłoby być dużo lepiej. Denerwuje mnie tylko, że niektórym wystarczyło napisać jakieś dwa kolokwia na czwórki, albo w ogóle nawet jedno, i są dopuszczeni do zerówki, a ja cały ten materiał muszę zaliczyć ustnie. Zbyt dużo subiektywizmu w sposobie oceniania u naszych ćwiczeniowców. Chociaż z drugiej strony... Może to i lepiej. Jakby wszyscy byli oceniani tak samo i zależnie od wiedzy, to pewnie bym się po marnych trójach pałętał. ;)
Nie mam specjalnego zapału do pisania bloga ostatnio. Wynika to zapewne z braku czasu. Przyznać muszę, że trochę za dużo zajęć dodatkowych sobie nabrałem. Cztery popołudnia w tygodniu zajęte angielskim i francuskim, tak że wracam do domu koło 20.00 nie są dobrym pomysłem. Jest nieco ciężej, niż sądziłem. Chlip. ;(
Weekend majowy poświęcę na naukę i może trochę filmów. I trochę roweru może. Nie chcę w końcu ukisić ogóra! Świeże powietrze jest fajne. O, to może w ogóle pojadę na rowerze do buwowych ogrodów i tam się pouczę! Ekstra plan. Ktoś jest chętny? :)
2 komentarze:
Ja sie zglaszam.
"Nie chcę w końcu ukisić ogóra!"
:D <3
Prześlij komentarz