sobota, 25 kwietnia 2009

Kilka faktów z życia zwierząt

Z jednej strony zdziadziałem, bo nie chce mi się specjalnie chodzić na imprezy, a jak już na jakąś pójdę (tak jak wczoraj), to dosyć szybko mam ochotę wracać. Z drugiej strony - jestem aktywny od odcisków na stopach po potargane włosy. Dostałem nową fuchę w radiu, a mianowicie prócz newsów współczytania, współprzygotowuję też audycję publicystyczną, czyniąc powinności reporterskie oraz antenowo-prezentacyjne. Czyli, generalnie, mam nowe obowiązki, ale też nową możliwość sprawdzenia się i rozwoju. Podoba mi się taka zabawa.

Co do imprez, to właśnie wczoraj nawiedziłem wydziałowe połowinki, które wyprawione zostały stosunkowo niedaleko mojego siedliska, więc wręcz wypadało mi na nie pójść. Poza tym stwierdziłem, że wydziałowi też się uwaga należy. I trochę się stęskniłem za niektórymi ludźmi. W każdym razie - poszedłem i wróciłem ubogacony doświadczeniem. Nie wiedziałem że bardzo niedaleko mnie jest klub, który z zewnątrz wygląda na nazistowską bazę, a wewnątrz jest całkiem komfortowy, zaś muzyka nakurwia, że aż szyby się trzęsą w suchym kicie. Całkiem dobrze się bawiłem, bo i impreza była dobrze przygotowana, w przeciwieństwie do kilku poprzednich, na których miałem przyjemność być lub nie być, a słyszeć.

Udało się również zarejestrować na zerówkę z historii ustroju i prawa polskiego. Nie jest to co prawda powód do dumy, gdyż wystarczyło zdążyć się zapisać w USOS-ie. Ale teraz mam przynajmniej motywację do nauki. A i z tą nie jest w sumie najgorzej; jak na moje leniwe mózgowie, uczę się całkiem systematycznie. Choć, oczywiście, mogłoby być dużo lepiej. Denerwuje mnie tylko, że niektórym wystarczyło napisać jakieś dwa kolokwia na czwórki, albo w ogóle nawet jedno, i są dopuszczeni do zerówki, a ja cały ten materiał muszę zaliczyć ustnie. Zbyt dużo subiektywizmu w sposobie oceniania u naszych ćwiczeniowców. Chociaż z drugiej strony... Może to i lepiej. Jakby wszyscy byli oceniani tak samo i zależnie od wiedzy, to pewnie bym się po marnych trójach pałętał. ;)

Nie mam specjalnego zapału do pisania bloga ostatnio. Wynika to zapewne z braku czasu. Przyznać muszę, że trochę za dużo zajęć dodatkowych sobie nabrałem. Cztery popołudnia w tygodniu zajęte angielskim i francuskim, tak że wracam do domu koło 20.00 nie są dobrym pomysłem. Jest nieco ciężej, niż sądziłem. Chlip. ;(

Weekend majowy poświęcę na naukę i może trochę filmów. I trochę roweru może. Nie chcę w końcu ukisić ogóra! Świeże powietrze jest fajne. O, to może w ogóle pojadę na rowerze do buwowych ogrodów i tam się pouczę! Ekstra plan. Ktoś jest chętny? :)

2 komentarze:

Pasqui pisze...

Ja sie zglaszam.

atyde pisze...

"Nie chcę w końcu ukisić ogóra!"

:D <3