Gdzie swe zgrzybiałe dupsko nocą wleczesz?
Juści z młodzieżą społem chcesz przystawiać,
Ku wódczanej szklance łapę chcesz wystawiać?
By wśród jędrnych piersi i zadów goławych
Dawać upust ruchom kończyn swych niemrawych?
Chuja nie imprezę, takoż ci doradzę.
Bilet do hospicjum w rękę twoją wsadzę,
Byś zamuły nie siał wśród młodych radochy,
Jeno na koszt państwa mnogie łykał prochy.
Jestem organizmem stałocieplnym, stałoziomnym. Jak obcy ludzie się pałętają po imprezie, to mi nieswojo. Mógłbym nawiązać z nimi kontakt prawdopodobnie dosyć łatwo, ale myślę sobie "po co, wszak to jakieś młoty straszne". Ponadto, w przeciwieństwie do niektórych, odzwyczaiłem się zupełnie od imprezowego klimatu i jakoś zupełnie bez większych emocji do tego wszystkiego podchodzę. Ludzie zachowują się jak zwierzęta, zwłaszcza jak sobie popiją i ku sobie legnąć zaczynają. I stoję tak wśród nich, jak Darwin, i ze smutkiem stwierdzam, że nie mam pod ręką żadnego napalmu ani granatu kasetowego. Że też to logistyka zawsze musi zawodzić!
Myślę, że jeśli od czasu do czasu nie będą się pojawiać w moim kalendarzu jakieś wydarzenia kulturalne ze starą paczką znajomych, to w końcu zamknę się w tym studiu kampusowym i będę gadał do was z bezpiecznej odległości i tylko w jedną stronę, co będzie o tyle fajne, że nie będę musiał słuchać głupot, które moglibyście do mnie gadać z powrotem.
(Tak naprawdę, to wcale nie myślę aż tak radykalnie, ale imprezy wpływają nieco destrukcyjnie na moją równowagę emocjonalną, zważywszy, że nie bywam na zbyt wielu w ostatnim czasie)
Myślę, że jeśli od czasu do czasu nie będą się pojawiać w moim kalendarzu jakieś wydarzenia kulturalne ze starą paczką znajomych, to w końcu zamknę się w tym studiu kampusowym i będę gadał do was z bezpiecznej odległości i tylko w jedną stronę, co będzie o tyle fajne, że nie będę musiał słuchać głupot, które moglibyście do mnie gadać z powrotem.
(Tak naprawdę, to wcale nie myślę aż tak radykalnie, ale imprezy wpływają nieco destrukcyjnie na moją równowagę emocjonalną, zważywszy, że nie bywam na zbyt wielu w ostatnim czasie)
4 komentarze:
To największa zaleta radia - prawie jak rozmowa z lustrem :>
Niech się stanie maraton filmowy, a będzie i fiesta i compañeros
Nie taki z Ciebie dziad, skoro baunsujesz u nazistów na ojczystej Pradze. Aczkolwiek ja też obserwuje po sobie pewne objawy zramolenia-już nie wykorzystuje każdej okazji do baunsu tylko popatruje czy warto się pakować między wirujące zadki odziane w gacie od zary, czy też lepiej kontestować na kanapie...
Ty sobie chodzisz po klubach, więc odrzucam Twoje oświadczenie. :(
mój kac moralny trwa już drugi dzień :(
Prześlij komentarz