sobota, 24 stycznia 2009

Krzysztof sam w domu - Dni 2-6.

Dzisiaj umieściłem w pralce rzeczy, które opatrzyłem wspólnym kryptonimem "Skisłe i Zatęchłe", ażeby się odeprały. Wcześniej zdjąłem z kijaszków efekty poprzednich przepiórek, ażeby na ex-skisłe_i_zatęchłe_in_spe miejsce przygotować.

Za pomocą mojej szanownej małżonki nauczyłem się przyrządzać stifado.

Zjadłem kaszankę.

Napisałem dwie recenzje monografii o Murzynach, wraz z Adamusem, z którym popisaliśmy się wielkim kunsztem i wyobraźnią przy okazji tej czynności, jako że żadnej z tych monografii nie przeczytaliśmy. A potem Adamus wydymał mnie w Wormsy, a ja nie pozostałem mu dłużnym.

Otworzył przekrwione oczy, a nozdrza jego wypełnił zapach ostrego seksu. Wtedy to odetchnął, bo zrozumiał, że jest w domu. Poczuwszy pragnienie podniósł się i wstał z łóżka, wypełnionego pościelą oraz kobietą w stanie snu, po czym poślizgnął się na zużytej prezerwatywie, przewrócił się, uderzając głową o szafkę nocną z Ikei, i umarł.

Próbuję rozkminić co to Łąki Łan, którym Karolina się tak podnieciła.

Logiki wciąż za dużo, a czasu na nią wciąż za mało, gdyż nad podręcznikiem w stanie bezmyślnego ślęczenia można strawić długie godziny.

Mam ochotę na koncert Metalliki, Iron Maiden, Marka Knopflera lub kogokolwiek innego. Ale nic nie gra. Może w tym roku wybiorę się wreszcie na Open'Er? Chyba że w tym czasie spierdolę gdzieś indziej. Ale może bym się jednak wybrał.

Otworzył przekrwione oczy, a nozdrza jego wypełnił nieprzyjemny zapach, którego w stanie zaspania nie umiał przypisać do żadnego konkretnego źródła. Ponadto dokuczliwy ziąb wydał mu się dokuczliwym, jako że skądś wiało i był przeciąg. Postanowił przykryć się po uszy kocykiem z polaru. Elektrostatyczne właściwości kocyka, kiedy go zmiętosił, w celu podciągnięcia pod szyję, spowodowały lekkie wyładowanie, w postaci radosnej iskierki, która, przeskoczywszy między jego dłonią a materią kocyka, wywołała potężną eksplozję, jako że zapachem dziwnym w powietrzu był gaz ziemny z niedokręconego kuchennego palnika. Wyleciawszy w powietrze, umarł.

Świeczki zapachowe są całkiem spoko i nie jebią domestosem jednak. Przynajmniej nie wszystkie. Robię się mniej ortodoksyjny.

Po południu spotykamy się z Kolegą i Koleżankami, aby porobić teściki z logiki. Ale będzie party...

Nabyłem magiczny długopis, którego da się zetrzeć, który reklamują na plakatach, które zdobią miasto, które jes mokre i brudne z okazji zimy, która przyniosła opady i mróz, który już ustępuje na rzecz temperatur dodatnich, które cieszą zmarźluchów i kierowców, którzy nie muszą obawiać się o poślizgi i ABeeSy, które potrafią płatać figle na oblodzonej nawierzchni, która nie jest przyjazną kierowcom, którzy jeżdżą samochodami, które (niektóre) należą niejednokrotnie do ich rodziców, którzy wyjechali do Rzymu z synkiem Piotrusiem, który jest gangsterem i nadzieją polskiego rapu, który nie stoi na najwyższym poziomie (moim zdaniem), który trudno osiągnąć bez lat ćwiczeń, które jednak, latami będąc, są czasochłonne i wymagają wysiłku, który jest męczący, tak jak świadomość tego, że trzeba będzie jeszcze trochę posiedzieć nad logiką, a potem wyznać rodzicom, jak wrócą, że się przytarło lusterko w samochodzie, który jest wspaniały i nowy, ale to przytarcie nie jest wcale takie straszne, niemniej jednak to obciach trochę, którego miałem nadzieję uniknąć przynajmniej do zaawansowanej starości, której jednak bynajmniej nie wypatruję jak jutrzenki, a raczej której się nieco obawiam, z racji tego, że pewnie wysiądzie mi większość organów, a to będzie bardzo nieprzyjemne i żałosne, więc jeśli do tego czasu nie zalegalizują eutanazji, to będę miał chujowe samopoczucie.

Otworzył przekrwione oczy, a nozdrza jego wypełnił zapach taniego drewna i wilgotnej ziemi. Okazało się, że znajdował się w trumnie, bo ludzie myśleli, że umarł, ale on, jak się okazało, wcale nie umarł, bo otworzył przekrwione oczy. Ze względu jednak na dobro społeczne i presję, jaką odczuwał w związku z oczekiwaniem przez społeczeństwo jego stanu umarłości, wzruszył ramionami i umarł.

9 komentarzy:

Pasqui pisze...

Jedźmy na Open'era! Bedzie Duft Punk podobno w tym roku. Mam gorączke. Sifado pycha.

Kasia pisze...

daft punk.

Kasia pisze...

o cholera!
to Abram z nie tego mejla.

siorb pisze...

"niemniej jednak to obciach trochę, którego miałem nadzieję uniknąć przynajmniej do zaawansowanej starości, której jednak bynajmniej nie wypatruję jak jutrzenki, a raczej której się nieco obawiam, z racji tego, że pewnie wysiądzie mi większość organów, a to będzie bardzo nieprzyjemne i żałosne, więc jeśli do tego czasu nie zalegalizują eutanazji, to będę miał chujowe samopoczucie." - ten fragment mnie rozwalił!! :D

jedź(cie) na open'era!! bedzie fajnieee, tam zawsze jest fajnieee ;]

co to jest stifado?:P

Krzysztof pisze...

Głos europeistyki na moim blogu... Wzruszyłem się. :D
Daft, Daft, tylko niewieście choróbsko literki plącze... :(

Pasqui pisze...

oh. whatever. wazne ze oni;)

Pasqui pisze...

stifado pyszka - danie z wolowiny w sosie z pomidorow z cynamonem i czerwonym winem. Mniam!

siorb pisze...

a, tak poza tym to zazdroszczę kilku dni w domu pozbawionym reszty jego lokatorów... eh.

siorb pisze...

stifado -> brzmi "opór pyszka" ;)