poniedziałek, 5 listopada 2007

Długa dziura

Z mojego lenistwa wynikła, jakże by inaczej. Weekend październikowo-listopadowy, wyjątkowo długi w tym roku (dni 4) przepędziłem na szlifie swoich umiejętności kierowniczych, zrobiwszy 260km stąd na Podlasie i z powrotem, jak również dokonując wielu innych samochodowych czynów. W drodze do Piaseczna moim nowym starym Polonezem miałem przygód bez liku, a zakończyły się one zerwaniem linki od gazu. Na szczęście już na miejscu. Z Piaseczna powróciliśmy z rodzicami na dwa samochody. Polonez był prowadzony metodą "na rodeo" - gazu dodawaliśmy poprzez pociąganie przez okno sznurka, przyczepionego do gaźnikowego regulatora dopływu paliwa. W Polonezach najfajniejsze jest to, że śrubokręt to coś, czym można naprawić praktycznie wszystko. Kochamy polskie samochody (szczególnie te produkowane przed '94).
Teraz Polonez jest w warsztacie, ale już niedługo wraca.
Nieobecność współżycia płciowego w moim wieku jest bardzo niezdrowa i niekorzystna. Enigmatycznie powiem, żeby nie było, żem rozpustnik, ani też żeby tak od razu nie było, żem złota rączka. Zresztą - czy jest czego się wstydzić?
Po dzisiejszym wuefie spotkała mnie bolesność niesamowita szyjna. Nie mogę poruszać głową... ;(
A kolejne odcinki Dextera są coraz lepsze i coraz lepsze... Nie wiem jak to się skończy. Fabularnie i dla mnie. Ale pocieszam się myślą, że nie tylko ja popadam w apopleksję oglądając kolejne odcinki. Moi znajomi, szczodrze obdarzeni przeze mnie odpowiednią kinematografią, doganiają mnie bardzo szybko. :) Są też tacy, którzy raczą się serialem na równi ze mną, dlatego też mam się z kim podzielić euforią i desperacją. Wszyscy kochamy Dextera. Our favorite serial killer...
Zamieściłem aż link do oficjalnej polskiej strony. Mają tam ładne rzeczy.

I zamówiłem sobie bęben. Wreszcie będę mógł Uwolnić Murzyna...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

czemu nie złota rączka?:P