Miałem wielką potrzebę zaczęcia wpisu od słowa "znakomicie".
Właśnie udało mi się dokonać czegoś niezwykłego, ale co to dla mnie, keine grenzen, jestem dziwny. Wyszedłem z praskiego domu, dojechałem autobusem do księgarni Merlina przy Waryńskiego, poprzeglądałem stuff, odebrałem przesyłkę, wróciłem autobusem do domu. I prawie udało mi się tego nie zauważyć.
Uważam, że przemieszczanie się po mieście w stanie niewyspania, z izolującą od świata głośną muzyką w penetracyjnych, dźwiękoszczelnych słuchawkach, i zasłoną włosia na twarzy, jest wielce komfortowe. Można zaoszczędzić na czasie. A przynajmniej mieć takie wrażenie.
Rodzinka wyjechała na Mazury. Zostałem się ja, sam jeden, w ciemnym, pustym domu, a za oknem jesień i zawierucha. I deszcz pada. Kap kap. Strasznie.
Ale nie potrwa to długo. Dzisiaj bowiem będzie PRZYJEMNIE. Wiem, co mówię.
[apel]
Deszczu, chmurki, niskie temperatury - SPIERDALAĆ!
Dziękuję.
[/apel]
Może wreszcie zaczną się dla mnie porządne wakacje... Bo póki co, to tak trochę nie zauważyłem, że już są. Niby szkoły nie ma, i wugle, ale właściwie nie do końca dzieją się wakacyjne rzeczy. No, wyraziłem już swe pobożne życzenie, to mogę iść.
Jutro kończę osiemnaście lat.
Wczoraj dostałem kilka prezentów. W tym gryzak dla niemowląt, ruchawą świnię robiącą "Oink, Oink", oraz lałurkę. Jestem wielce rad. Och, och, jak dobrze. Ale podania o dowód nie mogłem wczoraj złożyć. Cholerne przepisy prawne... Jak zostanę prawnikiem to wszystko rozpiżdżę! I zlikwiduję. HAWK.
To ja już idę.
Dziękuję za wspólnie spędzony czas.
Do zobaczenia za dwa tygodnie.
Do kogo ja właściwie piszę?
Uważam, że przemieszczanie się po mieście w stanie niewyspania, z izolującą od świata głośną muzyką w penetracyjnych, dźwiękoszczelnych słuchawkach, i zasłoną włosia na twarzy, jest wielce komfortowe. Można zaoszczędzić na czasie. A przynajmniej mieć takie wrażenie.
Rodzinka wyjechała na Mazury. Zostałem się ja, sam jeden, w ciemnym, pustym domu, a za oknem jesień i zawierucha. I deszcz pada. Kap kap. Strasznie.
Ale nie potrwa to długo. Dzisiaj bowiem będzie PRZYJEMNIE. Wiem, co mówię.
Jutro zaś wyjeżdżam na żagle, nareszcie-hurra-ojakfajnie-aniechmnie.
Nareszcie! Hurra! O jak fajnie! A niech mnie! Dziwna tylko myśl w głowie mi szumi (Łona) - nie do końca wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że pakowałem się wczoraj tak, jakbym wyjeżdżał na wycieczkę krajoznawczą w okolice Syberii.[apel]
Deszczu, chmurki, niskie temperatury - SPIERDALAĆ!
Dziękuję.
[/apel]
Może wreszcie zaczną się dla mnie porządne wakacje... Bo póki co, to tak trochę nie zauważyłem, że już są. Niby szkoły nie ma, i wugle, ale właściwie nie do końca dzieją się wakacyjne rzeczy. No, wyraziłem już swe pobożne życzenie, to mogę iść.
Jutro kończę osiemnaście lat.
Wczoraj dostałem kilka prezentów. W tym gryzak dla niemowląt, ruchawą świnię robiącą "Oink, Oink", oraz lałurkę. Jestem wielce rad. Och, och, jak dobrze. Ale podania o dowód nie mogłem wczoraj złożyć. Cholerne przepisy prawne... Jak zostanę prawnikiem to wszystko rozpiżdżę! I zlikwiduję. HAWK.
To ja już idę.
Dziękuję za wspólnie spędzony czas.
Do zobaczenia za dwa tygodnie.
Do kogo ja właściwie piszę?
2 komentarze:
do mnie :)
smiecho.kochu.
Prześlij komentarz