sobota, 7 lipca 2007

Zbliża się...

Znakomicie.


Miałem wielką potrzebę zaczęcia wpisu od słowa "znakomicie".


Właśnie udało mi się dokonać czegoś niezwykłego, ale co to dla mnie, keine grenzen, jestem dziwny. Wyszedłem z praskiego domu, dojechałem autobusem do księgarni Merlina przy Waryńskiego, poprzeglądałem stuff, odebrałem przesyłkę, wróciłem autobusem do domu. I prawie udało mi się tego nie zauważyć.

Uważam, że przemieszczanie się po mieście w stanie niewyspania, z izolującą od świata głośną muzyką w penetracyjnych, dźwiękoszczelnych słuchawkach, i zasłoną włosia na twarzy, jest wielce komfortowe. Można zaoszczędzić na czasie. A przynajmniej mieć takie wrażenie.

Rodzinka wyjechała na Mazury. Zostałem się ja, sam jeden, w ciemnym, pustym domu, a za oknem jesień i zawierucha. I deszcz pada. Kap kap. Strasznie.

Ale nie potrwa to długo. Dzisiaj bowiem będzie
PRZYJEMNIE. Wiem, co mówię.

Jutro zaś wyjeżdżam na żagle, nareszcie-hurra-ojakfajnie-aniechmnie.
Nareszcie! Hurra! O jak fajnie! A niech mnie! Dziwna tylko myśl w głowie mi szumi (Łona) - nie do końca wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że pakowałem się wczoraj tak, jakbym wyjeżdżał na wycieczkę krajoznawczą w okolice Syberii.

[apel]

Deszczu, chmurki, niskie temperatury - SPIERDALAĆ!
Dziękuję.

[/apel]


Może wreszcie zaczną się dla mnie porządne wakacje... Bo póki co, to tak trochę nie zauważyłem, że już są. Niby szkoły nie ma, i wugle, ale właściwie nie do końca dzieją się wakacyjne rzeczy. No, wyraziłem już swe pobożne życzenie, to mogę iść.

Jutro kończę osiemnaście lat.

Wczoraj dostałem kilka prezentów. W tym gryzak dla niemowląt, ruchawą świnię robiącą "Oink, Oink", oraz lałurkę. Jestem wielce rad. Och, och, jak dobrze. Ale podania o dowód nie mogłem wczoraj złożyć. Cholerne przepisy prawne... Jak zostanę prawnikiem to wszystko rozpiżdżę! I zlikwiduję. HAWK.

To ja już idę.

Dziękuję za wspólnie spędzony czas.

Do zobaczenia za dwa tygodnie.

Do kogo ja właściwie piszę?

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

do mnie :)

Pasqui pisze...

smiecho.kochu.