No, zapodałem kuszący i intrygujący tytuł, to teraz zafunduję Gronu Czytelników arcynudny wpis o ratowaniu populacji jedwabników brazylijskich, lub też o nowoczesnych technikach mnożenia drobiu na Podlasiu. Może być?
Nie, właściwie, to nie jestem aż tak nienormalny. W tym momencie. Akurat się nie wyspałem i stąd to. Właśnie.
Dobra, dość tych głupot. Nie pisałem przez ostatnich parę dni, jako że wybrałem się z pięciodniową wizytą na działkę do mojej ukochanej Oblubienicy, gdzie zażywałem kąpieli deszczowych, opalałem się na rozgrzanym lampką materacu, wędrowałem jezdnią na tworzywie dwukołowym, rowerem zwanym, oraz ogólnie napawałem się bliskością Istoty duszno-pokrewnej, której ciągle mi mało. Było bardzo przyjemmmmmmmnie... :> Zaprzyjaźniłem się na dobre z psem na facetów, czyli Gapą, oraz inwigilacyjną Siostrą, która zadziwia mnie nieprzerwanie swą energią witalną i pokręconymi ścieżkami wędrówek dziesięcioletnich myśli. :) No, i rodzice jeszcze oblubieniczni. Są w porządku. Bardzo przyjemni ludzie. Tyskie też smaczne. :]
No, więc teraz przyszedł czas na przepiórkę, odbycie kilku jazd z panem Zbysiem, chwyt za książek parę, ćwiczenia palców na gryfie gitarnym, a zaraz potem - wyjazd w dal siną, czyli Wielki Powrót na Mazury i pod ŻAGLE!!
Kocham*, kocham**, kocham***!!!
-----
* Cię, Martuś! :)
** Żeglowanie!
*** Spać & Jeść!*
-----
* ta informacja nie ma większego związku z całością notki, ale to miły akcent. Nieprawdaż?

P.S.
Pozdrowienia dla przeuroczej Ani P. z Elbląga. :)
Nie, właściwie, to nie jestem aż tak nienormalny. W tym momencie. Akurat się nie wyspałem i stąd to. Właśnie.
Dobra, dość tych głupot. Nie pisałem przez ostatnich parę dni, jako że wybrałem się z pięciodniową wizytą na działkę do mojej ukochanej Oblubienicy, gdzie zażywałem kąpieli deszczowych, opalałem się na rozgrzanym lampką materacu, wędrowałem jezdnią na tworzywie dwukołowym, rowerem zwanym, oraz ogólnie napawałem się bliskością Istoty duszno-pokrewnej, której ciągle mi mało. Było bardzo przyjemmmmmmmnie... :> Zaprzyjaźniłem się na dobre z psem na facetów, czyli Gapą, oraz inwigilacyjną Siostrą, która zadziwia mnie nieprzerwanie swą energią witalną i pokręconymi ścieżkami wędrówek dziesięcioletnich myśli. :) No, i rodzice jeszcze oblubieniczni. Są w porządku. Bardzo przyjemni ludzie. Tyskie też smaczne. :]
No, więc teraz przyszedł czas na przepiórkę, odbycie kilku jazd z panem Zbysiem, chwyt za książek parę, ćwiczenia palców na gryfie gitarnym, a zaraz potem - wyjazd w dal siną, czyli Wielki Powrót na Mazury i pod ŻAGLE!!
Kocham*, kocham**, kocham***!!!
-----
* Cię, Martuś! :)
** Żeglowanie!
*** Spać & Jeść!*
* ta informacja nie ma większego związku z całością notki, ale to miły akcent. Nieprawdaż?
P.S.
Pozdrowienia dla przeuroczej Ani P. z Elbląga. :)
2 komentarze:
siem wzruszyłam
:*
huhu. zaczynam byc zazdrosna:P Kochu:*
Prześlij komentarz