niedziela, 29 maja 2011

Na dziecięcą beztroskę letnim popołudniem

Słodkie dzieci z sąsiedztwa w beztroskiej tonąc zabawie
Nurzają się jak galiony w słonych wodach fal
Wśród śmiechów i krzyków, choć wieczór zapadł prawie,
Swą radość bez skazy niosą hen, w przestworzy dal

Ja zaś siedzę w pokoju, co okna ma na podwórze,
I wietrząc zaduch południa zgłębiam nauk czar
Jak się gnoje nie zamkną to w końcu się wkurzę
Zarżnę szczyli i usnę w ciszy stygnących ciał

10 komentarzy:

Świat Alex'a pisze...

Dobre Krzysztof, widzę że zgraja dziatwy nie daje ci się skupić, też to czasami mam, jak pracę muszę zrobić, a takie hałasy z dworu idą, że też bym tak jak ty zrobił, gdybym tylko mógł, ale pięknie to ująłeś w słowa. Gratki

Lady_Alice pisze...

dobre spodobało mi się

Jonathan Serj Chemical pisze...

są wakacje, biesy intensywniej drą mordy

zapraszam do czytania, obserwowania i komentowania mojego bloga http://jonnychemical69.blogspot.com/

JinPoem pisze...

Bardzo fajny wiersz, diametralna zmiana sytuacji. Super.

best stretch mark creams pisze...

Such a cool blog here.

Paul Reed Smith McCarty pisze...

Indeed the child in you are carefree

Full of colours pisze...

fajny blog.

http://a-little-bit-psycho.blogspot.com/

polecam ;]

baseball hitting lessons pisze...

Thanks because of this valuable piece of writing. I undoubtedly enjoyed dealing with it

Pencil Post Bed pisze...

I like the poem...How I wish I could write something such as this.

PRS Bird Inlays pisze...

I see talent here...and envy you much for that.