piątek, 21 stycznia 2011

Dwadzieścia megabitów notki na sekundę

Och, mój poprzedni post spotkał się z tak dużym zainteresowaniem opinii publicznej, prywatnej i, jak sądzę, wirtualnej, że poczułem się przez chwilę jak znany i kontrowersyjny bloger, opiniotwórczy, inspirujący, a zarazem nieugięty, twardo obstający przy swoich poglądach, niełatwych, o nie, bynajmniej nie przyjemnych i nie popularnych, który jednak widzi cel, widzi w szerokiej perspektywie Plan Stworzenia i dąży ku Światłości Prawdy i Dobra ponad podziałami, nie zrażając się krytyką i plwocinami, nie przejmując się impotencją i nie oddając ducha promocjom niebieskich (niebiańskich) pigułek. Jednak chwila ta przeminęła, a egzaltację zastąpiło uczucie głodu, które usiłuję niniejszym zaspokoić poprzez snucie planów przygotowania kolacji. Wydaje się jednak, że póki plany owe nie zostaną wcielone w życie, głód tak łatwo nie odpuści.

Od ponad tygodnia jestem przeprowadzony i żyję swe małe, ciche życie w bezbożnym konkubinacie z moją zdrożną i wyuzdaną partnerką. Razu jednego miałem nawet ochotę napisać jakąś lekko liryzującą formę na temat Gocławia i różnych jego aspektów, które dostrzega świeży Gocławianin, wszelako zabrakło mi czasu i natchnienia, a koniec końców - ochoty. Być może wróci, odsyłam Was w związku z tym w nieokreśloną przyszłość.

Sesja egzaminacyjna, chociaż uładzona i ugładzona drogą moich usilnych starań i planów, wciąż jednak jest uciążliwym tworem socjalizmu naukowego lub innego zbrodniczego anarcho-syndykalizmu, który toczy moje ciało i umysł i przeżuwa moje trzewia z rzadka mlaskając na jakiś mniej rachityczny kąsek. Od wtorku powinienem jednak być już spokojny, a na razie dokładam starań, aby ów postulowany spokój nie łączył się z charakterystycznym przygnębieniem, wiążącym się z otrzymaniem niechcianej, lecz sprawiedliwej oceny.

W ramach realizacji tego planu, idę niniejszym ponapierdalać w GTA, które wszakże, każdy to wie, nie umywa się nawet do anielskich rozkoszy płynących z ROZJEŻDŻANIA ZOMBIAKÓW AUTEM!!!, które uskuteczniam od czasu do czasu, w chwilach kiedy życie wydaje się szare i pozbawione głębi.

Niech Bóg nam wszystkim błogosławi, a Kościół naucza społecznie.

5 komentarzy:

lady aldonna pisze...

Super, że przeprowadzka! Wrzućta jakie zdjęcia, bo ciekawość!

Krzysztof pisze...

to niemożliwe. wszystko jest objęte ścisłą tajemnicą. ;)

lady aldonna pisze...

no nie, ja bym wolała reality show "Muciakowie" ;)

Anonimowy pisze...

Il semble que vous soyez un expert dans ce domaine, vos remarques sont tres interessantes, merci.

- Daniel

Unknown pisze...

Jak zacząłeś pisać o formie lirycznej, to myślałem, że w kontekście lubieżnej partnerki, a Ty mi tu z jakimś Gocławiem wyskakujesz :P