środa, 23 lutego 2011

Cieknie

Siema, blogasku!

Instytucja wyłączenia sędziego jest podstawową gwarancją zasady obiektywizmu postępowania i chronić ma strony przed stronniczością sędziego. - Polskie postępowanie karne, T. Grzegorczyk, J. Tylman

Siedzę w domu z kaloryferem odkręconym na full, w skarpetach narciarskich naciągniętych do kolan, w zajebistym czerwonym polarku oraz z gigantycznym kubkiem parującej herbaty na entliczku-pentliczku. Te dzikie tundra-stormy śniegowe, gradobicia i mrożące krew w żyłach temperatury na zewnątrz przyprawiły mnie o gęste ślozy, które zasiedlają kolejne warstwy celulozy i towarzyszą mi w wykonywaniu codziennych obowiązków. Czuję się zjawiskowo biednie, nigdy dobrze nie znosiłem kataru. Na szczęście dziś nie mam zbyt wielu zajęć, więc mogę trochę pocierpieć w samotności, jak przystało na cherlawego obsmarkańca.

Piszę notkę, bo oczywiście nastał czas ciężkich robót. Rozłożenie sobie egzaminów na dwie konsekutywne sesje wydawało się niezłym pomysłem w trakcie planowania pierwszej z nich, i w sumie przyniosło dotychczas wymierne rezultaty (powiedzmy). Teraz jednak znajduję się na obcym gruncie, gdyż sesje poprawkowe dotychczas nie były mi znane, i nie do końca wiem jak sobie poradzić z obowiązkami bieżącymi i zaległym egzaminem z ubezpieczeń społecznych, przedmiotu tak doskonale obmierzłego, że sam już nie wiem czy go kocham czy nienawidzę. I tak się ucząc bawiąc przebywam kolejne dni semestru letniego, ha ha, kurwa, letniego.

Foobar, o którym pisałem pięknymi słowy zeszłym razem, sam się wziął i naprawił, Bóg mu zapłać. Moja komputerowa radość nie znała granic, i nasze wspólne pożycie znów wyglądało pięknie i różowo, do czasu, gdy o poranku  dnia Świętego Walentego nieopacznie spierdoliłem laptopa ze stołu, płynnym ruchem nakierowanym na otworzenie pokrywy. Pamiętajcie dzieci, jak poprzedniego wieczora przecieracie biureczko szmatką nasączoną tłustym preparatem do drewna, który teoretycznie powinien chronić je przed osadzaniem się kurzu i innego dziadostwa (w tym włosów z penisa), liczcie się z tym, że biureczko będzie śliskie i już nie tak przyczepne, co może skutkować podobnym wypadkiem jak ten, który stał się moim udziałem. Lenovo dostał w kość, ale twardy jest i chiński, więc specjalnie się nie przejął. Pęknięta obudowa w okolicach gniazda przewodu zasilania to jeszcze nie tragedia. Na razie nawet nie zamierzam go serwisować!

Moje pożycie w konkubinacie z moją Konkubiną układa się znakomicie. Ona wkroczyła teraz w okres samorealizacji zawodowej i studenckiej, jutro broni swoją pracę inżynierską, pojutrze jedzie z gościnnym wykładem branżowym na targi zieleninki w Poznaniu, a w ogóle, to codziennie pracuje w pracowni architektury krajobrazu, która uczyniła, czyni albo uczyni wszelki kawał zieleńca, który jesteście w stanie spotkać na swej drodze przez Polskę. Pięknie sobie poradziła na rynku pracy i jestem z niej bardzo dumny.

Ja zaś siedzę w domu w dresie i napierdalam jakieś wyimaginowane pisma do Sądu Okręgowego w Warszawie, robiąc sobie przerwy na posiłki, facebooka, kwejka i oglądanie Dragon Balla ze strumyka w Internetach. Moje usiłowania znalezienia praktyk i rozpierdolenia wszystkich na łopaty moją sprawnością intelektualną, przy jednoczesnym poznawaniu tajnik życia prawniczego na razie spalają na panewce, gdyż nikt nie raczy odpisać na moje aplikacje, rozsyłane wraz z uroczym zdjęciem, które wykonałem w pobliskim gocławskim salonie fotograficznym, gdzie fotografował się m.in. sam Ryszard Kalisz. Może powinienem o tym wspominać w CV?

Mieliśmy adoptować kocię, ale jakiś stary babsztyl nam je sprzątnął sprzed nosa, przez co mam nadzieję, że dozna rychłej podagry lub przepukliny i będzie miał za swoje. Babsztyl ów, nie kotek. Kocham kotek. <3

Dość tego na dziś, wracam do ubezpieczeń, postępowania karnego i europejskiego prawa konkurencji, które przyda mi się na konkurs, o którym jeszcze napiszę, jeśli zakwalifikuję się do składu podstawowego.

Całuski

4 komentarze:

lady aldonna pisze...

Ooooo, Muciaki-Słodziaki! Gratuluję Marcie bardzo mocno tego pięknego poradzenia sobie na rynku pracy! :) A Ty się Mu lecz i nie zrzędź, a pamiętaj, że ślozy to łzy, a nie katar :P

:*

Krzysztof pisze...

To było przewrotne użycie wyrazu ;)

:*

Niezależny Recenzent Miejski pisze...

Historia Twojego laptopa ujęła mnie do tego stopnia, że z uwagą sprawdziłem czy puszka mojego pc pod biurkiem nie chybocze aby, i czy i jej coś nie grozi. Swoją drogą uważaj z pucowaniem stołu bo po kilku takich szlifowaniach możesz pożegnać się z obiadem przy stole. Uwierz że talerze mogą niebawem zapieprzać po stole szybciej niż nasi chłopcy po bulach na skoczniach narciarskich świata (oczywiście ci którzy na rzeczonych obiektach lubują slalom uprawiać)...

tungkaran hati.blogspot pisze...

Blog marche….! Votre blog est super