środa, 9 września 2009

Ptaszek

A gdybym tak kupił sobie jakiegoś ptaszka do klatki, jakbym miał własne mieszkanie? Taki oto ptaszek umilałby mi życie swoim słodkim ćwierkaniem. W chwilach błogości słuchałbym jego śpiewu z ukontentowaniem, a w chwilach stresu rzucałbym w niego kapciem i kurwami. Ptaszek byłby śliczny, siadałby mi na palcu i dawał się głaskać, a potem odlatywałby na szafę i obsrywał mi cały kwadrat swoim wodnistym guanem. Mając takiego ptaszka myślałbym bardziej kreatywnie, a myśl moja, jak ptak wolna, nie znałaby granic. W przeciwieństwie do owego ptaszka, który znałby granice z lakierowanego drutu, a ja śmiałbym się z niego szyderczo, choć on nie rozumiałby całej ponurej ironii owej sytuacji. W końcu, w chwili miłosierdzia, upierdoliłbym chirurgicznie ptaszkowi skrzydełka, żeby nie było mu smutno, że nie może latać na wolności. Po zabiegu nie mógłby latać nawet w niewoli, więc byłoby mu wszystko jedno i poczułby się lepiej. Tak mi się wydaje. Byłbym dobrym panem dla mojego ptaszka. Ptaszki są słodkie i inspirujące, bardzo je kocham i pragnę ich (szczęścia).

Jestem całkowicie zdrowy na umyśle. Dziękuję.

4 komentarze:

Pasqui pisze...

:D Jesteś mistrzem. To było Housowskie.

NieCiekawy pisze...

Hmm, nie wiedziałem, że lubisz... ptaszki ^^ Ale ładne to Twoje dzisiejsze pisanie, zgrabne ;P

Unknown pisze...

JUZ JA O TO ZADBAM, ZEBY W ZADNYM ZOOLOGICZNYM SKLEPIE NIKT NIGDY NIE SPRZEDAŁ CI ZADNEGO, NAWET NAJBARDZIEJ BRZYDKIEGO I ZANIEDBANEGO PTASZKA TY POPIERDZIELONY PSYCHOPATOOO!!!!!!!

Dżoanka

lady aldonna pisze...

nie masz co liczyć na ładne śpiewy. ptaszki są wredne i śpiewają wtedy, gdy nie ma nikogo w pokoju.